Aborcja vs falanga

To, że wszystkim nie da się dogodzić, to prawda stara jak ortalion. Ale okazuje się, że coraz trudniej dogodzić nawet tym, którym chcemy dogodzić. 

Gazeta Wyborcza w przedostatnim Dużym Formacie opublikowała reportaż o nacjonalistach a jedna z nich trafiła na jego okładkę. Podniósł się raban, że hańba, że falanga na koszulce nacjonalistki to normalizowanie faszyzmu. W mediach społecznościowych ruszyła lawina błota pod adresem Wyborczej, która przed chwilą była klepana po ramieniu za wywiad z Aborcyjnym Dream Teamem, którego reprezentantki znalazły się też na przedostatniej okładce, ale Wysokich Obcasów.

W pełnych oburzenia i hejtu komentarzach nawiązano do felietonu vice naczelnej Wyborczej, Aleksandry Klich, w którym pisała, że koszulki z napisem „Aborcja jest Ok”, dla niej nie jest ok. Na tej podstawie oskarżono gazetę o hipokryzję, że okładka WO z dziewczynami w koszulkach „Aborcja jest Ok” nie jest Ok, a okładka DF z dziewczyną z falangą na koszulce, jest Ok. Dlaczego? Bo nikt z decydentów Wyborczej nie napisał tekstu, w którym by wyraził swoją dezaprobatę dla falangi na koszulce na okładce DF, tak, jak to się stało w przypadku koszulek aborcyjnych dziewczyn z okładki WO. Uff.

Continue reading

Mikroprzemoc

Są takie zaskakujące mikro zjawiska, będące odzwierciedleniem tych makro, z wbudowanym zaprzeczeniem, że to niemożliwe, żeby reprodukować tę samą opresję, tyle że w małej skali. A jednak.

Społeczeństwo jest zbudowane tak i siak. Umyślnie to napisałem bo społeczeństwa są bardzo różne, tak, jak różni są ludzie. Można jednak obserwować pewne tendencje w zbiorowych zachowaniach, formowaniu się społecznych struktur, hierarchii, przepływu informacji, działaniu relacji międzyludzkich, etc. Niejednokrotnie, powtarzamy te same społeczne, globalne schematy, lokalnie u nas w rodzinie, na podwórku czy w środowisku. Hasło: „Myśl globalnie, działaj lokalnie” ma też zastosowanie w dublowaniu złych odruchów, relacji władzy, korzystania z przywilejów, przemocy w relacjach, etc. Warto o tym pamiętać.

Będąc częścią środowiska w obrębie większego zbioru, jakim jest dany ruch społeczny, jesteśmy związani i związane niewypowiedzianą umową ciszy. W imię zasady, że: „jeśli trafisz między wrony musisz krakać tak jak one”. W praktyce oznacza to, że nie krytykujemy, nie podważamy, nie kwestionujemy paradygmatu obowiązującego w środowisku, tym bardziej, jeżeli na jego straży stoi „elita” środowiskowa, osoby wpływowe w danych kręgach ideowych, aktywne, dyktujące obowiązującą linię myślową, mimo że zeszyty od dyktanda dawno pochowane (czytaj: pogrzebane) w szkolnych ławkach. „Dyktando” odbywa się samoistnie, organicznie, intuicyjnie, dlatego nikt nie mówi o „dyktandzie”, tylko o naturalnej kolei rzeczy. Bo skoro nie ma nikogo, kto by wyrażał_a odmienne zdanie od dominującego, to staje się ono obowiązujące. Tak jest.

Continue reading

Kto za nas decyduje?

Wychodzimy na ulice krzycząc, że mamy prawo decydować o swoim życiu, ciele czy o swojej tożsamości psychoseksualnej. Sam często jestem w tym tłumie. Ale jest też druga strona tego medalu wolności: niejednokrotnie odmawiamy tych samych praw osobom, które maszerują z nami ramię w ramię w czarnych i różowych blokach.

Odmawia się łatki aktywistki czy aktywisty osobom, które mają swoje wyobrażenie nt aktywizmu społeczno-politycznego, niepokrywającego się z wizją aktywizmu wąskiej grupki radykalnych działaczek i działaczy w tym czy innym temacie społeczno-politycznym (ekologia, feminizm, prawa pracownicze, queer, etc.). Aktywizm aktywizmowi nie równy w środowiskach, w których równość powiewa na sztandarach. Jeśli nazywasz się osobą aktywistyczną bo rozklejasz wlepki, robisz memy i organizujesz koncerty punkowe, to z takim „aktywizmem” możesz co najwyżej udać się do piaskownicy, a w najlepszym razie wywalić go na śmietnik. Albo aktywizm usankcjonowany przez stare_ych wyjadaczki_y, albo spadaj do domu.

Continue reading