Jemen, pamiętamy.

Żyjemy w sosie informacyjnym. Oblepia nas, czasem tak szczelnie, że trudno zobaczyć coś innego lub wypowiedzieć zdanie, nie mieląc w ustach informacyjnej papki. Doborem informacji w mediach kieruje kilka czynników, m.in. powinność obywatelska, rzetelność dziennikarska, skala wydarzeń, ich rozmiar, ważność społeczna a wreszcie medialność czy zwyczajnie kapitalistyczny zysk. Niewątpliwie informacją, która spełnia prawie wszystkie te warunki jest wojna w Jemenie. I tylko jeden żywioł wypłukuje ją z głównego nurtu informacji – żywioł zysku.

Wojna w Jemenie trwa od 2014 roku. Ile z nas potrafi powiedzieć coś więcej niż, że to straszne, wstrząsające, tragiczne. Nie wiemy, o co chodzi w konflikcie, w którym 24 milionów ludzi, potrzebuje pomocy humanitarnej i ochrony. Około 20 milionów ludzi potrzebuje pomocy żywnościowej, w tym prawie 10 milionów jest zaledwie o krok od głodu. Prawie 240 tysięcy z tych ludzi stoi w obliczu katastrofalnego głodu1. To rzeczywiście straszne: wstrząsające są skala tej wojny i naszej niewiedzy o niej.

Continue reading

Ewidentnie chcą mnie wkurwić

Taka sytuacja. Jedziesz swoim samochodem, albo taksówką. Spieszysz się, bo za chwilę masz pociąg/samolot/seans w kinie/ważne spotkanie i wszystkie światła zapalają się na czerwono w momencie, gdy podjeżdżasz do skrzyżowania, jakby przy drodze był zamontowany jakiś socjometr stresu u osób w samochodach. Kierował światłami i przełączał je w ostatniej chwili na kolor czerwony, żeby jeszcze bardziej cię wkurwić. Mało tego, masz nieodparte wrażenie, że wszystkie czerwone światła świecą się jakoś wyjątkowo długo, jakby w sygnalizacji siedział jakiś gnój i na złość przeciągał zmianę światła na zielone. Ciskasz się na fotelu komentując na głos, że chyba coś się pojebało z tymi zasranymi światłami, bo NIGDY (daje se głowę obciąć!) TO światło tak wolno się nie zmieniało.

Dalej. Wychodzisz z mieszkania i w tym samym momencie wychodzi sąsiad, którego wcale nie masz ochoty spotkać. Musiał kurwa akurat wyjść wtedy kiedy ja?! Ciekawe. Pewnie chuj ma gdzieś podgląd do mojego mieszkania, albo nasłuchuje szklanką przez ścianę. Jak tylko usłyszy, że się zbieram do wyjścia zaczyna zakładać buty i niby przypadkiem spotykamy się na korytarzu.

Albo inna sytuacja. No bladź! Jedziesz w autobusie. Zbliża się twój przystanek. Autobus podjeżdża. Stoisz w drzwiach bo zaraz będziesz wysiadać. A skoro będziesz wysiadać to na bank naciśniesz guzik otwierający drzwi, ale nie, baba na przystanku będzie dziubała taki sam guzik przy drzwiach na zewnątrz autobusu. Żeby go raz nacisnęła. Nie! Ona będzie go dźgać, aż jej palec zsinieje, tak, jakby otwarcie drzwi zależało od ilości naciśnięć jebanego guzika! Podobna sytuacja na przejściu dla pieszych. Widać, że na tym żółtym pierdolniczku świeci się na czerwono napis „czekaj”, a skoro się świeci, to znaczy, że ktoś to gówno już nacisnął. Ale zawsze się znajdzie jakiś palant, który będzie tłukł w to łapą póki nie zmieni się na zielone. No ludzie!

Continue reading

Kto zarabia na smogu?

Zaraz wam napiszę, chociaż pewnie już doskonale wiecie, ale nie chcecie się wychylać i wolicie, żeby to ktoś inny powiedział na głos. Doskonale to rozumiem bo sam tak miewam, ale tym razem postanowiłem to powiedzieć publicznie.

Od jakiś dwóch lat dużo się mówi o smogu, który nas truje i zabija. Oczywiście truł nas i zabijał już wcześniej, ale dopiero ostatnio się zorientowano, że są jakieś normy, które przekraczamy pięciokrotnie. Czasem, przy okazji debaty o smogu pojawia się kardynalny komentarz smogosceptyków: „A sto lat temu też palili w piecach i to jeszcze więcej niż teraz i jakoś żyli. Ba, dożywali szczęśliwej starości!”. Teraz też jakoś żyjemy i dożywamy (nie)szczęśliwej starości, ale nie zmienia to faktu, że smog jest i to do piątej potęgi. Sto lat temu nie było tylu fabryk, samochodów, samolotów i setek innych kopcących maszyn. Do tego przybyło ludności o jakieś sześć miliardów (to do cholery ile pieców?! Miliard?!). Generalnie zagęściło się i pyły zawieszone w powietrzu zaczęły nam doskwierać. Uśpione do tej pory liczniki pyłów pm 10 i 2,5 zaczęły wariować i migać na czerwono. A nie lubimy jak nam miga na czerwono bo to oznacza, że albo olej się skończył, albo że baterie wysiadły, albo że coś się popsuło. Ogólnie, że dzieje się źle.

I ta czerwona pulsująca pm-lampka, dla jednych stała się utrapieniem i motorem walki o lepszy i czystszy świat dla kolejnych generacji, a dla drugich biznesem. Odświeżacze powietrza z filtrem anty-smogowym nie szokują bo od pokoleń (tych zatrutych) znamy różnego rodzaju elektryczne filtry powietrza z opcją zraszania czy jodowania. Ale okna z filtrami anty-smogowymi to już coś nowego. Oprócz okien i odświeżacza możemy wykupić sobie anty-smogowe ferie gdzieś na połoninie bieszczadzkiej, której smog się nie ima. Do tego maseczka i specjalna anty-smogowa oddychająca odzież. Tak uzbrojone lub zabarykadowani w bacówce na połoninie przetrwamy do lata. Czy przetrwają kolejne pokolenia? Nie wiadomo.

Continue reading