Category Archives: taniec/choreografia

Pokaz pracy w procesie w Lubelskim Teatrze Tańca we wrześniu!

W drugiej połowie września, razem z Pamelą Leończyk, Olą Matlingiewicz i Filipem Kijowskim odbyłyśmy rezydencję artystyczną w Lubelskim Teatrze Tańca w Centrum Kultury w Lublinie. pracowałyśmy nad projektem performatywnym “Pato jest wtedy”, którego założeniem jest zbadanie różnorodności patostreamów jako fenomenu społeczno-kulturowego. W ramach działania podjęłyśmy próbę zrozumienia i zdefinowania tego zjawiska za pomocą narzędzi choreograficznych i performerskich.

Pokaz naszej pracy w procesie odbędzie się 26 września o 18.00 w Centrum Kultury w Lublinie w sali nr 4. Link do opisu: https://ck.lublin.pl/

“Mam szczęście, że tu jestem” – oprowadzanie performatywne 4.09

Oprowadzanie performatywne “Mam szczęście, że tu jestem” towarzyszące wystawie “Pokój do słuchania” autorstwa Hani Rani i Studia Zmir, to subiektywna podróż ciała po audiosferze i przestrzeni wokół wystawy. Choreografia ucieleśnionych dźwięków na przecięciu ciszy, muzyki i architektury. Performans jest interaktywny, ale można uczestniczyć pasywnie. Dostępny dla osób z niepełnosprawnością ruchu.

Na wydarzenie obowiązują zapisy na konkretną godzinę: https://app.evenea.pl/event/837347-145/
Do wyboru: 16:00, 16:30, 17:00, 17:30

Działanie jest kameralne, jednorazowo przeznaczone dla 6 osób. Częściowo odbywa się na placu przed pawilonem a częściowo w jego wnętrzu oraz w niewielkich pomieszczeniach wystawy do 6 osób. W obrębie wystawy słyszalna jest delikatna muzyka.

Oprowadzam ja i Agnieszka Sikorska <3

Wydarzenie na FB: https://fb.me/e/2L0hUPitR

Chór architektur – warsztat dźwiękowo-ruchowy 4.09

W niedzielę 4.09 zapraszam na mój warsztat dźwiękowo-ruchowy “Chór architektur” w warszawskim pawilonie architektury ZODIAK.

Podczas warsztatu CHÓR ARCHITEKTUR będziemy badać i doświadczać dźwięki architektury za pomocą ruchu. Użyjemy do tego naszych ciał, jako narzędzi poznawczych i diagnostycznych. Będziemy sprawdzać, jaki ruch powoduje jaki dźwięk i co ten dźwięk robi naszemu ciału. Skorzystamy z architektury otaczającej pawilon Zodiak. Poszukamy indywidualnych dźwięków i spróbujemy je skomponować we wspólną całość tak, aby na koniec warsztatu powstała ruchowo-dźwiękowo-architektoniczna uwertura.
Weź luźne ubranie i wygodne buty oraz butelkę z wodą. Będziesz się ruszać tyle, ile uznasz, ale będę zachęcał do aktywnego uczestnictwa. Trochę uwagi poświęcimy rytmowi, koordynacji i równowadze. Zobaczymy, jak nasze ciała się w tym odnajdą i na tej podstawie będziemy budować finalną kompozycję.

Wydarzenie na FB: https://fb.me/e/28rRoKqmA

Happening „Pomnik Przyrody” – upamiętnienie performatywne 27.07 w Warszawie

Wystarczy, że człowiek opuści zajmowaną przestrzeń a przyroda już sobie z nią poradzi. To, co kiedyś jej wyrwane, nie używane, wróci do niej. Zieleń zaopiekuje się tym, co niepotrzebne, zużyte, zostawione, opuszczone. Wchłonie i włączy do swojego ekosystemu. W tym sensie, przyroda jest największym sojusznikiem człowieka w walce z katastrofą ekologiczną i kryzysem klimatycznym. Jedyne zadanie tutaj człowieka, to nie przeszkadzać. Niby proste, ale jakże trudne w obliczu pychy antropocentryzmu.

Jednym z niezliczonych przykładów troski przyrody o ludzkie pozostałości jest opuszczona zwrotnica kolejowa przy ul. Towarowej w Warszawie. Zwrotnica znajduje się w w dawnym miejscu reduty zgrupowania „Chrobry II”. Zwrotnica, nawigowana ludzką ręką, kierowała pociągi do KL Warschau na terenie dawnego getta warszawskiego, a wcześniej do Wiednia. Dzisiaj, zwrotnica jest wrośnięta w drzewo – klon jesionolistny, objęta przez jego komórki, łyko, korę. Wtopiona w strukturę drzewa jak śruba w asfalt. Zagarnięta, zaadoptowana przez drzewo do jego systemu życia. Twardsza od kory niczym tama w niekończącej się rzece życia cukrów i wody.

Zapraszam na happening symbolicznego nadania statusu Pomnika Przyrody klonowi ze zwrotnicą.
W trakcie happeningu nastąpi część oficjalna w postaci umieszczenia DIY tablicy informacyjnej: „Pomnik Przyrody” i część artystyczna: występ Międzypokoleniowego Chóru Ruchowego pod egidą fundacji Strefa WolnoSłowa i pod kierunkiem Łukasza Wójcickiego (czyli moim). Występ Chóru uświetni muzyka na żywo w wykonaniu znakomitego muzyka i kompozytora Dominika Strycharskiego.

Spotykamy się o 13.00 pod klubokawiarnią Miau Grau (ul. Kolejowa 49A) i stamtąd wspólnie idziemy na miejsce wydarzenia (ul. Towarowa 7A). Można przyjść od razu na miejsce wydarzenia, ale jeśli nie wiesz gdzie dokładnie jest to drzewo to widzimy się pod klubokawiarnią.

Zdjęcie: Andrzej Dolecki. Wydarzenie na FB: https://fb.me/e/3S39u7okj

„Projekt jest realizowany w ramach stypendium artystycznego m.st. Warszawy”

BADYLE / solo performance – pokaz pracy w procesie 18 lipca w Warszawie

Jak przetłumaczyć strategie przetrwania dzikiej zieleni miejskiej na choreografię? Jak ruchem oddać wolę życia roślinnych istot, których zasadą jest bezruch? Ich ruch jest wewnętrzny, metaboliczny, niewidoczny dla ludzkiego oka, mimo że tak potężny i niezłomny, o mocy tworzenia i kontynuowania życia.

To, co w mieście dzikie, oficjalnie jest wstydliwe. Nie podlega kontroli, jest nieprzewidywalne, wolne. Wstyd nam za nieplanowaną zieleń, która się panoszy po mieście, kolonizuje parkingi, okupuje chodniki i przejmuje nieużytki. Wdziera się do piwnic, zajmuje kanały i osiada w pustostanach. Zupełnie jak szczury, bezużyteczne badyle albo bezdomność, wstydliwa i kłopotliwa. Nie wiadomo, co z nią począć ani jak się jej pozbyć. Jest i zdobywa.
Albo jest jak pornografia: kusi, fascynuje, podnieca, ale wstyd się do tego przyznać.

W pokazie wykorzystałem fragment książki Urszuli Zajączkowskiej “Patyki, badyle”, Marginesy, Warszawa 2019, s. 156-157. Czyta, anka jurek: „Człowiek […] [wy]kreuje zbiorowiska roślin – […] bardzo typowe, lecz dla siebie. Kiedy on umiera, gdy wyludniają się wsie, zmieniają się tam i rośliny. Odchodzą. Ogrody, mówi się, że dziczeją, bo nagle pojawiają się rośliny, które nie znoszą człowieka, a potrzebują nieograniczonej swobody, to początek pierwszych wlewów lasu wkradających się w opustoszone zagrody i sady. Jabłonie uwalniają się od corocznego rodzenia owoców, nie są cięte, by tworzyły jeszcze więcej kwiatów, a potem, by dźwigać, trawy pod nimi się nie kosi, w polu zaczynają rozsiewać się brzozy, nikt ich nie wyrwie. Płoty i mury porastają mszakami, nieczyszczonych rynnach rozsiewają się w murszu konyzy i nawłocie. To zupełnie inaczej, niż kiedy był tu człowiek. Z jego odejściem zamilkł też jego ekosystem. Roślin […] przeplatających szlaki z drogami człowieka już nie będzie.”

Pomysł, koncepcja i wykonanie: Łukasz Wójcicki

“Mam poczucie, że nie udało mi się przełożyć tych strategii na choreografię, ale ta porażka, w duchu Jacka Halberstama, jest strategią samą w sobie. Jest dla mnie Cohenowską szczeliną, przez którą przedostaje się światło”.

Zapraszam na pokaz pracy w procesie mojego solo BADYLE, 26 lipca o 18.00 w Szkole przy ul. E. Plater 31 w Warszawie.

W grafice wykorzystałem zdjęcie mojej postaci autorstwa Sandry Wilk. Wydarzenie na FB: https://fb.me/e/3ppTRO8Ch

„Projekt jest realizowany w ramach stypendium artystycznego m.st. Warszawy”