Teksty

Tutaj znajdziesz listę tekstów, artykułów, esejów mojego autorstwa, które pojawiły się w sieci i/lub w druku (z grubsza chronologicznie):

“Taniec i totalitaryzm” (artykuł) – Taniec, który kojarzy się stereotypowo z pięknem, wirtuozerią, delikatnością czy kobiecością – choć dzisiaj już coraz mniej, ale wtedy ta konotacja była jeszcze dość silna – został wykorzystany przez polityczną propagandę systemów totalitarnych. Systemów, kulturowo kojarzonych z siłą, kontrolą, pewnością czy dominacją. Mogłoby się wydawać, że taniec nijak nie przystaje do wizerunku potęgi autorytarnych wodzów, ale być może właśnie dlatego został wciągnięty w machinę terroru i przemocy totalitarnych reżimów, żeby ocieplić wizerunek i pokazać ich ludzką twarz.

Publikacja: Dialog-pismo.pl


“Choreografia nowej obecności” (esej) – Dla mnie, jako performera wykorzystującego w swojej pracy artystycznej przede wszystkim praktyki nowego tańca i poszerzonej choreografii, nowa obecność wobec siebie, widzów i innych artystek oraz artystów i nowe uczestnictwo w sztuce, stają się punktem odniesienia nie tylko w procesie twórczym oraz badawczym, lecz także w jego wytworach w postaci spektaklu, performansu, warsztatu czy laboratorium. To, jak myślę o relacji ze swoim i z innym ciałem, z drugim człowiekiem, z osobami nieludzkimi, ze środowiskiem przyrodniczym, z miastem, ale i z historią, polityką, władzą, zdrowiem czy bezpieczeństwem, staje się dla mnie kluczowe w rozumieniu sztuki i jej nie tylko kulturotwórczej, ale głównie „politykotwórczej” roli.

Publikacja: Dialog-pismo.pl


“Śmierć przed śmiercią” (felieton) – System jest tak skonstruowany, że inwestuje w setki i tysiące młodych ludzi, by ostatecznie tych, którzy dobili do 35 roku życia bez spektakularnych osiągnięć brutalnie wystawić za swoje drzwi, jak worek ze śmieciami. A przecież to właśnie dopiero po przekroczeniu magicznej bariery tego wieku okazuje się, że masz mnóstwo do powiedzenia, bo dopiero teraz ci się poukładało w głowie, bo masz zarówno wiedzę, jak i doświadczenie, którymi chcesz się dzielić. Chcesz się dalej rozwijać, ale nic z tego – sama i sam sobie zorganizuj karierę, bo w systemie nie ma miejsca dla przegranych, czyli dla ludzi bez krajowego i międzynarodowego sukcesu. Te nieszczęsne 35 lat okazują się cezurą, przed którą drżą całe pokolenia tancerek i tancerzy, tym samym nakręcając zbiorową wizję rychłej śmierci artystycznej. A przecież tak wcale nie musi być – wszystko zależy tylko od nas.

Publikacja: Stronatanca.pl


Choreografie skazanych ciał” (artykuł) – Mówienie tu o systemie więziennym jako performansie nie ma na celu opisania go jako dzieła artystycznego, którym nie jest. Performans sceniczny można bowiem w każdej chwili przerwać i wyjść z niego. Natomiast performans społeczny jest tworzony, a przede wszystkim odtwarzany raz za razem przez jego społecznych performerów (więźniów) i społecznych choreografów (służbę więzienną), której dyspozycje wydaje społeczny reżyser – wymiar sprawiedliwości. W tej performatywnej strukturze kluczową rolę odgrywa ciało: to sposoby zarządzania i kierowania nim determinują psychiczną i fizyczną kondycje więźnia.

Publikacja: TaniecPOLSKA.pl


Poza sieci współpracy” (esej)- W Polsce jest liczne grono artystek oraz artystów tańca i choreografii, ich liczba przekracza popyt. Co w konsekwencji powoduje, że ci bardziej znani i uznawani mają większy dostęp do i tak szczupłych środków, o które można się ubiegać na rozwój i realizacje swojej pracy badawczej i twórczej. Choreografki i performerzy z bogatym dorobkiem i doświadczeniem artystycznym zawsze stanowią łakomy kąsek dla różnego rodzaju instytucji kultury, bo dają nazwisko, które z dumą można wywiesić na afiszu. W ten sposób tworzy się zamknięty, wzajemnie żywiący się krwiobieg, w którym zostaje bardzo mało miejsca na kogokolwiek innego. Innymi słowy, znanej artystce czy uznanemu artyście łatwiej dostać się do międzynarodowego projektu czy na zagraniczną rezydencję niż chociażby osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę na, nomen omen, rynku sztuk performatywnych.

Publikacja: Dwutygodnik


Choreografia site-specific: między sztuką a polityką” (artykuł) – Projekty site-specific realizują potrzebę wychodzenia poza instytucjonalne ramy sztuki, poza teatr czy galerię, z wnętrza sztuki na jej marginesy. To kwestionowanie instytucji jako miejsca do prezentacji sztuki staje się działaniem politycznym, uwalniającym sztukę z jednej strony od obostrzeń regulaminów i przepisów obowiązujących w danej instytucji kultury, z drugiej – od konwenansu galeryjno-muzealnego. Wyjście ze sztuką na zewnątrz, otwarcie jej na widzów-uczestników, wpisanie w krajobraz miasta czy wsi, jest działaniem z gruntu antykapitalistycznym, bez biletów i opłacanej obsługi technicznej. Jak pisze Ługowska, „Miejsce przestało oznaczać fizyczne warunki muzeum i zaczęło wskazywać na system społeczno-ekonomicznych relacji, funkcjonując jako pewna rama społeczna, instytucjonalna, ekonomiczna, polityczna, samo stając się tematem sztuki”.

Publikacja: TaniecPOLSKA.pl


Taniec jako forma oporu” (artykuł)- Bloki taneczne, samby z sieci Rythms Of Resistant czy Radykalne Czirliderki to stały element demonstracji, pikiet, marszów i protestów ulicznych na całym świecie. Wspominając tylko najgłośniejsze z nich, jak demonstracja przeciwko szczytowi G20 w Toronto w 2010 roku, kiedy to dwóch półnagich chłopaków wykonało „niesławny” lap dance przed oddziałami prewencyjnymi kanadyjskiej policji (riot police), śpiewając „You’re sexy, you’re cute, take off your riot suit” („Jesteście seksi, jesteście milutcy, ściągnijcie swoje brutalne mundury”). Wideo z tego zdarzenia otwierało materiał CNN dotyczący protestów w stolicy prowincji Ontario.

Publikacja: Chaos w mojej głowie | nr 20, grudzień 2019

Przedruk: TaniecPOLSKA.pl


“Dlaczego nie zagram u Mariny Abramović” (esej) – Podążając za logiką Deitcha: czy jeśli w zakładzie pracy pracownica odważy się zdemaskować panujące warunki pracy i zatrudnienia (bo pozostałe albo się boją o swoją posadę, albo nie wierzą, że ich opór może cokolwiek zmienić), to czy unieważnia to jej sprzeciw i czyni ją mało wiarygodną w oczach związków zawodowych? Nie, wręcz przeciwnie. Bierzmy lekcję z akcji #MeToo – zawierzenie takiej osobie jest podstawą do dalszego działania i zgłębiania tematu. Ale, jak już zdążyliście się zorientować, to nie interes artysty czy artystki leży u podstaw Instytutu Mariny Abramović oraz powiązanych z nią firm i galerii, ale interes podmiotów ich zatrudniających.

Publikacja: Krytykapolityczna.pl